<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Opera w sklepie komisowym> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=2>
<date=1951-02-11>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Jak si panu podobaa nasza opera panie Teosiu?  zagadnem pana Piecyka przy wyjciu z warszawskiej Romy po przedstawieniu Strasznego Dworu.  No taka znowu opera to nie jest.  Jak to nie jest?  A tak, e nie jest. No bo co pan tam masz do miechu? Worek faktycznie jednemu na gow zarzucaj. Z ciotki balona nieduego tych dwch wojskowych modziakw odstawia odstawia, draka z zepsutem zegarem take samo dosy operna, ale w oglnoci to takie wicej ywe obrazy o trudnociach mieszkaniowych w dawniejszem czasie, czyli e nie kadego moe do ez rozmieszy, zwaszcza poniekd warszawiaka.  Nie rozumiem pana, gdzie tam mowa o trudnociach mieszkaniowych?  O czem jest mowa wiedzie nie moem, bo sowa ani jednego z tego wszystkiego nie da si zrozumie, ale jak si ma troszkie smykaki z grubsza mona si poapa. Ot wic w pierwszem akcie mamy wikszy ochlaj przed paatk na wieem powietrzu z powodu zdaje si zawieszenia broni i demobilizacji. Nie wsko w gazik si tam uderza i faktycznie jest usprawiedliwione, e wszyscy razem na olaboga kaden, na inn samodzielnie wybran melodi piewaj  zwyczajnie jak to pod much. Najlepiej trzymaj si dwa rwne chopaki jeden blondynek nieduy, ale podstawny i drugi troszkie przychudy, ale wida, e wypi moe. Te faceci podobnie bracia do cywila odjedaj i martwi si co bdzie z mieszkaniem. I pokazuje si, e maj racj. Przyjechali do domu  a tam wietlica urzdzona i jak raz przedstawienie si odbywa czyli pie masowa i tak zwane tace ludowe. Bardzo s chopaki tem zmartwione, ale ciotka ich napuszcza, eby si postarali o nakaz na pokj w lokalu niejakiego Sonecznika czy Miodownika.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>